Z racji tego, że w Krakowie dzisiaj pogoda jak na styczeń przystało, to wrzucam takie zdjęcie.
Dziwnie jest w domu bez Demona. Jakoś tak...pusto. Brakuje cichego przemykania do mojego pokoju, plątania się między nogami jak przyjeżdżałam, gęstego futra i cichego mruczenia. Pozostaje mieć nadzieję, że się znajdzie. Ostatnio w drodze do szkoły postanowiłam już się nie wahać, zawsze podejmować jakąś decyzję, być pewnym siebie. Chwilę później o mało co nie potrącił mnie samochód, przez podjęcie decyzji "wymuszę pierwszeństwo". A idź ty tępa idiotko, niestety głupi ma szczęście. Chyba znowu zamykam się w sobie, nie umiem podjąć konkretnych decyzji, waham się, chcę mieć wszystko nie robiąc nic. Póki co tego się chyba nie da zmienić, zapewne tylko wtedy gdy przyjdzie do mnie komercyjny stworek i sprawi, że życie nabierze barw. Nie pamiętam kiedy ostatnio stworek u mnie zagościł...to było dawno, a organizm mówi, że czas najwyższy aby zagościł na nowo. Gdy tylko była okazja, gdy tylko o tym pomyślałam, gdy już miało być wszystko ok...nagle pękło jak bańka mydlana. Czas się wreszcie pozbierać i znaleźć siłę, która w tym pomoże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz